środa, 18 maja 2016

Balkon(owa)-od-nowa

Jesienią 2014 roku nasz blok przeszedł remont elewacji za sprawą docieplenia budynku. Wreszcie stało się to, czego się od dawna obawiałam. Dotychczasowy balkon uległ drastycznemu zwężeniu aż o 12 cm (mino iż zakładałam, że maksymalnie będzie to 10 cm).Oczywiście liczyłam się z faktem, że kiedyś blok zostanie docieplony i z tą myślą dobierałam szerokość mebli, ale te 2cm sprawiły, że wszystkie moje założenia wzięły w łeb. Niestety musiałam pożegnać się z funkcjonalną szafką pełniącą dotąd rolę siedziska, która nie miała najmniejszych szans zmieścić się ponownie na balkonie. Remont zainspirował mnie do zmian. Właściwie to nie miałam większego wyboru:) Pomyślałam zatem o pewnych zmianach w kolorystyce, czyli o połączeniu zieleni z kolorem drewna i białych kompozycjach kwiatowych. Chodziła mi po głowie zmiana "na całego".
Pewne elementy pozostały jednak niezmienne, jak: sztuczna trawa (ze względu na brak płytek), mata trzcinowa, stolik i skrzynia na kwiaty. Szkopuł tkwił w roślinach i dodatkach.


Remont
Dla tych, którzy są ciekawi jak wygląda balkon w trakcie docieplania elewacji i z jakim zakresem prac się wiąże, załączam kilka zdjęć. 



Poniżej zdjęcia z wymiany posadzki, która została u nas przeprowadzona 2 lata wcześniej.


Skrzynia na kwiaty do poprawki
Od początku było wiadomo, że skrzynia na kwiaty będzie wymagała przeróbki, aby mogła ponownie stanąć na swoim miejscu. Mój plan zakładał jedynie skrócenie szerokości pionowych desek stanowiących nogi skrzyni i usunięcie desek z krótszych boków. Szybko okazało się jednak, że to nie będzie takie proste. Konieczne było usunięcie zawartości skrzyni, czyli ziemi i kwiatów oraz niemal całkowite rozkręcenie skrzyni. Cała operacja zajęła 2 godziny. Nie dałabym rady tego zrobić bez pomocy mojego ukochanego taty, któremu jeszcze raz bardzo dziękuję. Tatusiu - jesteś wielki! Krok po kroku, tata rozkręcał każdą jedną deskę, żeby ją potem ponownie skręcić w nieco zmienionym układzie. Wszystko po to, żeby zyskać niecałe 4cm! Kiedy wreszcie udało się skręcić wszystko do kupy okazało się, że skrzynia nie mieści się na szerokość balkonu przy samych drzwiach. Planowaliśmy wystawić ją na wysokości drzwi i przesuwać dalej wzdłuż balkonu aż pod jedną ze ścian. Oto uroki Wielkiej Płyty. Balkon był węższy przy drzwiach a szerszy przy końcu. Musieliśmy zatem przenieść ją w powietrzu nad parapetem, żeby umieścić bezpośrednio nad miejscem, gdzie miała stanąć i opuścić w dół. Przyznam, że nie było łatwo, zwłaszcza, że sama skrzynia jest bardzo ciężka. Nawet nie wspominam o wątpliwości, jaka się pojawiła przy wyniesieniu skrzyni na balkon  o to, czy w ogóle się zmieści po tej naszej przeróbce. Na szczęście się udało. Uff...

Moją skrzynię ociepliłam już wcześniej, ale konieczne było zdemontowanie ocieplenia celem przerobienia skrzyni. Przy tej okazji mogłam pokazać Wam krok po kroku, jak ociepliłam ją sama. Dno wyłożyłam grubym, bo ok.6-centymetrowym styropianem. W styropianie wydrążyłam otwory oraz analogiczne do nich otwory w dnie skrzyni. W każdy z otworów wpuściłam peszel (czyli plastikową karbowaną rurkę osłonową na kable - akurat taki rodzaj rurek miałam pod ręką)            

o długości ok. 15cm. Ważne było, aby rurki wystawały poza spód skrzyni. Ich zadaniem miało być odprowadzanie nadmiaru wody i choćby minimalna wentylacja. Następnie boki skrzyni wyłożyłam od wewnątrz pianką. Dużo lepszy będzie nieco cieńszy styropian (ok. 3-4 cm). Po prostu nie miałam wówczas takiego styropianu na stanie :) 



Kolejnym krokiem było wyłożenie wnętrza skrzyni czarną folią. Wykorzystałam do tego złożone worki na śmieci o dużym litrażu. Z pewnością trwalsza byłaby folia do zakładania oczek wodnych (do kupienia na metry w hipermarketach budowlanych i sklepach ogrodniczych). 

Na dno skrzyni wysypałam drenaż. Pierwotnie były to kamienie (powinny gęsto pokrywać dno skrzyni), ale z powodzeniem mogłyby być to także potłuczone doniczki. Przy okazji przeróbki skrzyni postawiłam na duużo lżejszy keramzyt (opak. 4l - 7,65zł). Na potrzebę mojej skrzyni o szerokości 95cm zużyłam 1 opakowanie. 


Do tak przygotowanego kwietnika wystarczyło wsypać jedynie ziemię ogrodniczą i gotowe!


Rośliny (ekspozycja - zachód)

W tym sezonie postawiłam na iglaki. Zależało mi również, nie będę ukrywać, na ułatwieniu sobie życia. Krzewy iglaste nie wymagają pracochłonnej pielęgnacji i stanowią sporych rozmiarów tło dla nieco niższych, kwitnących roślin. Zakupiłam więc 2 tuje o wysokości 1 m (odmiana: Szmaragd) w cenie 16zł/szt, a cyprysa dostałam od taty.



Nowa aranżacja balkonu to tylko białe kwiaty. Pomyślałam sobie tym razem, że mniej znaczy lepiej i ograniczyłam się tylko do 1 koloru. Postawiłam na niewymagające nadmiernych wysiłków petunie, które lubią dobre nasłonecznienie, oraz na moją ulubioną hortensję i (nowość) oleandra (wymaga przezimowania w chłodnym pomieszczeniu).



Gliniane doniczki dodały nieco charakteru.




Roleta rzymska - tani parawan przeciwsłoneczny

Pożegnałam się ze złotą zasłoną z tafty, która zaczęła już "puszczać" w wielu miejscach i postawiłam na roletę rzymską. Uszycie takiej rolety zawsze wydawało mi się niezwykle trudnym zadaniem, przeznaczonym dla pań o wyższym stopniu wtajemniczenia w krawiectwie, ale znalazłam wpis na blogu: "Szmatki, nitki, szpilki...", pod znamiennym tytułem: Łopatologiczna instrukcja szycia rolet. Pomyślałam: "To coś dla mnie!". Liwias, w genialny sposób przedstawiła krok po kroku, jak można uszyć roletę rzymską. Uszyte przez nią rolety do własnego domu są tak piękne, że gdybym dzisiaj miała zakładać na nowo rolety zrobiłabym chyba kropka w kropkę takie same! Sami musicie zobaczyć. Gorąco odsyłam Was do tego posta.
Nie będę rozpisywać się na temat tego, jak krok po kroku uszyłam roletę, ponieważ wszystko jest świetnie wytłumaczone przez Liwias, na jej blogu. Powielałabym jedynie to, co już zostało fantastycznie opisane.
Opiszę jednak sposób montażu, jaki przyszedł mi do głowy. W tym celu zakupiłam opakowanie 3 haków barwionych na biało (przynajmniej będą dyskretne i nie będę musiała już ich malować). Mój tata - specjalista robót wszelkich, dokonał wywiercenia odpowiednich otworów w suficie. Zakupiłam także drążek długości 160cm (Leroy Merlin - 9,90zł). Niestety wybór kolorów ograniczał się jedynie do srebrnego, ale nie stanowiło to większego problemu. Celowo pozostawiłam folię na drążku, na wypadek gdyby w przyszłości miałby posłużyć do czegoś innego. Wystające poza roletę końcówki pomalowałam na biało farbą w sprayu. Gdy zajdzie potrzeba wykorzystania srebrnego drążka zdejmę folię i już :) 






Zakupiłam także akcesoria do wykonania rolety. Były to:
- przezroczyste szprosy / fiszbiny / drążki (istnieje wiele nazw) o średnicy 5mm i długości 150cm (cena: 4.25zł/szt.) - 4 szt.
- przezroczyste kółka (cena: 0,26zł/szt.) - 17szt.
- sznurek biały 1.4mm (cena: 0,59zł/mb) - 10mb
Zarówno kółek, jak i sznurka wolałam, na wszelki wypadek, zakupić trochę więcej. Wszystkie te akcesoria zakupiłam w sklepie internetowym www.karnisz.eu. Niestety najdroższa z tego wszystkiego okazała się przesyłka kurierska- 31zł (ale zdarzają się promocje, gdzie kurier kosztuje 10zł). Planowałam kupić to wszystko w sklepie z artykułami do okien w niedalekim sąsiedztwie, ale każda z 3 wizyt w sklepie kończyła się tym, że nie dowieziono towaru  w postaci szprosów (miały kosztować w przybliżeniu 20zł /6mb). Zrezygnowana, kupiła wszystko w internecie.

Podobnie było z materiałem na roletę. Długo zastanawiałam się, jaki rodzaj materiału będzie najbardziej odpowiedni. Zależało mi na tym, aby nie był zbyt ciężki i nie chłonął nadmiernie wody. Popatrzyłam na leżący na podłodze plecak i nagle mnie olśniło. A gdyby tak użyć poliesteru?! Spełniał wszystkie kryteria. Zakupiłam zatem 2 m w kolorze: bardzo jasny krem, w cenie 12,99zł/mb (szerokość 160cm) + koszty przesyłki od 10zł.. Tkanina jest dość sztywna, ale wytrzymała i jednostronnie impregnowana, więc jest wodoodporna! Więcej na jego temat znajdziecie w tym poście.


Dół rolety obszyłam ozdobna falą. Wzór fali wyszukałam w internecie, po czym powieliłam i wycięłam szablon. Wg niego docięłam i obszyłam brzegi.



Trzeba się było jeszcze uporać z jednym problem - wiatrem. Roleta spełniała swoją funkcję przeciwsłoneczną idealnie, ale wiatr ciągle nią kołysał. Po kilku "genialnych" pomysłach przyszedł czas na ten najprostszy i najtańszy, a zarazem najskuteczniejszy - dwustronny rzep. Doskonale sprawdza się w roli "trzymacza". Do rolety przyszyłam w 2 miejscach bieliźniane "oczka", które nie mam pojęcia jak się fachowo nazywają:). Wspomniany rzep jest nieco droższy od tego składającego się 2 części, ale wystarczy przyciąć go na odpowiednią długość i zapiąć wokół poręczy balkonu, przewlec przez ten plastikowy element o tajemniczej nazwie i to wszystko. Trzyma się świetnie.



Niesamowicie podoba mi się miękkie światło, jakie gromadzi się za spuszczoną roletą
Nie wykluczam uszycia jeszcze 2 rolet, które miałyby zapewnić większą prywatność i większą ochronę przed słońcem w upalne dni. 









Siedzisko i poduchy - wersja kryzys

Tutaj miałam największy problem i głowiłam się nad nim dość długo. Miało być przede wszystkim praktycznie, czyli z możliwością przechowywania narzędzi ogrodniczych, ziemi i doniczek, a przy tym wygodnie. Najtrudniej było o to ostatnie.
Z pomocą przyszedł mi teść, który jak przystało na fachowca, bez najmniejszego problemu zespawał mi ramę siedziska wg mojego projektu. Rama miała zapewniać dobre odprowadzanie ewentualnej wilgoci i oddychanie dla poduch + regulację wysokości nóżek, aby łatwo było ją wypoziomować. Wymyśliłam sobie, że od frontu przymocuję do niego ozdobną, drewnianą maskownicę. Maskownicę wycięłam wyrzynarką ze zwykłej deski sosnowej kupionej w Obi za jakieś 20zł.




Teść słusznie zaproponował niewielką zmianę, a mianowicie zastosowanie kątowników w formie poprzeczek pod materacem. Dzięki temu cała konstrukcja uległa wzmocnieniu a kątowniki wykluczyły ryzyko odkształcania się poprzeczek.



Poduchy - wersja kryzys
Wiedziałam już, że użyję tkaniny z poliestru jednostronne impregnowanej, o której pisałam w poprzednim poście. Jej właściwości wodoodporności idealnie nadawały się jako pokrycie dla poduch siedziska. Planowałam zakup pianek w arkuszach, ale ich koszt był wysoki. Wpadł mi do głowy pomysł, żeby wykorzystać stary materac z łóżeczka Krzysia, który zalegał w piwnicy. Zdjęłam z niego pokrowiec z gryką, więc pozostała jedynie warstwa kokosa i pianka. Ponieważ przygotowywałam dwie poduszki na oparcie siedziska, docięłam również warstwę kokosa, aby dodatkowo izolowała od zimnej betonowej ściany balkonu. 





Jeden materac, z uwagi na swoje niewielkie rozmiary, wystarczył jedynie na wspomniane oparcie, więc potrzebowałam kolejnego, żeby zrobić wypełnienie pod siedzisko. Kupiłam zatem używany materac dziecięcy za 10zł na OLX.pl. Tym sposobem udało się pozyskać wygodne wypełnienie za niewielkie pieniądze. Pozostawiłam na nim oryginalny pokrowiec przerabiając go jedynie na potrzebę zmienionego wymiaru materaca. Uznałam, że jest na tyle miękki i przyjemny, że może pozytywnie wpłynąć na komfort całego siedziska.

Pozostało jedynie uszycie pokrowców (zdejmowanych do prania) ze wspomnianego poliestru. Wybrałam kolor szary a krawędzie obszyłam kremową lamówką. Lamówkę tworzy się przez obszycie sznurka i wszyciu gotowej lamówki na krawędziach pokrowców.



Poduchy służące za oparcie zawisły na taśmach parcianych, wszytych w szare pokrowce.





Całość, czyli ławka z poduchami, zyskała pod spodem przestrzeń do przechowywania drobiazgów takich, jak małe narzędzia ogrodnicze. Wszystko to udało się zmieścić z dwóch wiklinowych, stylowych koszykach.


Półka-wieszak
Zgodnie z moim zamysłem poduchy służące za oparcie miały zawisnąć na półeczce pełniącej jednocześnie funkcję wieszaka. Oczywiście trudno jest znaleźć podobny przedmiot, więc jeśli półka miała spełniać wszystkie moje założenia, musiałam wykonać ją sama. Zakupiłam 2 deski o wymiarach:
-140x2000x20mm
-45x2000x20mm
- listewka półwałek, dł. 1 m (koszt ok. 3zł/szt)
- drewniane kołki służące za wieszaki (po 2 na 1 poduchę; łącznie 4 szt.).

Deski przycięłam pod żądaną długość 98cm.



Aby całość wyglądała estetycznie użyłam frezu, dzięki któremu pogłębiłam otwory pod wpuszczane wkręty, aby ładnie schowały się w drewnie.






Węższą deskę skręciłam wkrętami do drewna prostopadle do szczytu szerszej deski i wymierzyłam dokładnie miejsca, gdzie miały zostać zamocowane kołki do zawieszenia poduch.


Ozdobny półwałek przykleiłam na klej do drewna.


Nadmiar kleju, który wydostał się spod listewki usunęłam bawełnianą szmatką. Jednak bez obaw - klej po wyschnięciu staje się przezroczysty.



Pozostało zamocowanie uchwytów pozwalających na zawieszenie półki. Aby nie powodowały odpychania półki od ściany wpuściłam je w, specjalnie wydrążone przy użyciu dłuta, otwory. 




Super konewka

Teraz kieruję pytanie do osób, które uwielbiają pielęgnować rośliny na balkonie: Czy zdarza Wam się wielokrotnie biegać z konewką, żeby podlać kwiaty, ponieważ woda w konewce szybko się kończy? Miałam już tego dość i "zamówiłam" sobie u mamy prezent - dużą, pojemną konewkę. Między innymi w tym celu, urządziłyśmy sobie z mamą i koleżankami "babski wypad do Ikei". Wybrałam początkowo model w kolorze cynku Socker o pojemności 2,6l. Pomyślałam sobie: "Ale szał! 2,6 litra!".W porównaniu z moim dotychczasowym modelem PS2002 (1,2l) wydawała się ogromna. Jednak będąc na miejscu dostrzegłam jeszcze inną konewkę, mieszczącą bagatela 5l!!! Był to model również o nazwie Socker, ale duuużo fajniejszy. Jest rewelacyjna i przy tym wcale nie zajmuje dużo miejsca. Jest dość stylowa i posiada genialny, dodatkowy uchwyt na szczycie. Dzięki temu uchwytowi wcale nie czujemy ciężaru 5l, ponieważ podlewanie nią to prawdziwa przyjemność. Ponadto występuje w 4 słodkich kolorach. Każdy znajdzie coś dla siebie. Uznałam, że sitko jest mi niepotrzebne i mogłam je bezproblemowo zdemontować. Polecam tę konewkę wszystkim, którzy chcą skończyć z wielokrotnym napełnianiem.




Dodatki, tkaniny
Podobnie jak przy aranżowaniu wnętrz, przytulności dodają tkaniny. Nie inaczej jest w przypadku balkonów. Już na początku rzuca się w oczy dywanik w biało szare, poprzeczne pasy. Optycznie poszerza balkon a przy tym dodaje "miękkości" całej aranżacji. Kupiłam ten używany dywanik na OLX za 30zł (wymiar 70x210, ale póki co jest złożony na pół - może kiedyś przyda się w całości:).


Całości dopełniają poszewki na poduszki w szaro białych kolorach współgrających z dywanikiem i poduchami na siedzisku.

Pomysł na aranżację ściany
Miałam już różne pomysły na zabudowę ściany z siedziskiem: panele pcv imitujące drewno i drewniana boazeria. Wszystkie były kosztowne, czasochłonne, o podwyższonym stopniu trudności. Postanowiłam skrócić sobie tę drogę;) Zamówiłam baner reklamowy na Allegro (wymiar 98x250cm; cena 35zł+ koszty wysyłki). Jest odporny na działanie warunków atmosferycznych, więc nadawał się idealnie. Nadruk to imitacja bielonych desek. Jedyny minus, na który nie zwróciłam uwagi to połysk na banerze, ale liczę, że z czasem materiał zmatowieje. Aby go zamocować wystarczyły 2 kołki w ścianie balkonu i deska z listewką. Poprzeczne niby-belki widoczne na banerze optycznie poszerzają wąską ścianę.



Krok 1
Najpierw przycięłam płaską listewkę wzdłuż jednej z krawędzi, aby dopasować jej szerokość do grubości deski.



Krok 2
Początek banera przymocowałam zszywaczem tapicerskim do krawędzi deski. Zszywki wbijałam pod różnym kątem.




Krok 3

Baner pokrył całą deskę i w podobny sposób przymocowałam go do przeciwległego boku deski.




Krok 4
Do drugiego w kolejności boku przymocowałam przyciętą wcześniej listewkę za pomocą wkrętów do drewna. Następnie pobieliłam ją przy użyciu, rozcieńczonej wodą, białej farby akrylowej. Rolą listewki było zasłonięcie zszywek.



Drewniane napisy
Chciałam nadać aranżacji choćby namiastki trójwymiarowości i zamówiłam drewniane litery o wysokości 10cm. Miały utworzyć słowa: "Garden" oraz "& home". Pierwotnie planowałam utworzyć te słowa w języku polskim, ale niestety Chińczycy nie oferowali polskich znaków :) Litery zamówiłam na Aliexpress bezpośrednio z Chin, z darmową wysyłką (Free Shipping). O ile "& home" istotnie jest wykonane ze sklejki, o tyle słowo"Garden" wykonano ze spienionego PCV. Okazało się to nawet korzystne z punktu widzenia trwałości i odporności na czynniki atmosferyczne. Cena zależy oczywiście od kursu dolara (USD). Litery udało mi się zamówić odpowiednio za:
- 5,80 PLN / 1 szt PCV
- 3,79 PLN / 1 szt. sklejka.
Całkowity koszt wszystkich liter wyniósł 52,24 PLN.
Dostępne są także inne wymiary: 6mm, 8mm, 12mm.
Jedyne co bym dzisiaj zmieniła to wysokość liter i uyżłabym nieco mniejszych 8mm.




Każde ze słów przykleiłam do płaskiej listewki z zaoblonymi krawędziami przy użyciu kleju do drewna.




Aranżacja zimowa
Jak wiadomo, okres jesienno-zimowy w naszym umiarkowanym klimacie to liczne szarości i brązy. Trudno jest mówić o ożywionej zieleni na balkonie, gdy za oknem dominują wspomniane wcześniej barwy. Ciężko jest mi się pogodzić z takim stanem rzeczy, więc postarałam się o substytut naturalnej zieleni. W korytkach umieściłam fejki - sztuczne rośliny zakupione w Ikei. Z aranżacji bożonarodzeniowej pozostawiłam białe gwiazdy betlejemskie, o których pisałam w zeszłym roku tutaj. Ilekroć patrzę teraz w okno zimą, nie dopada mnie z takim impetem zimowa chandra, więc można powiedzieć, że ten zabieg się powiódł :).






Oświetlenie
Post w budowie... Mogę uchylić jedynie rąbka tajemnicy :)




Do zobaczenia... w salonie :)