czwartek, 11 lutego 2016

Doktor Krzyś, czyli jak uszyć strój doktora?

Wprawdzie karnawał już za nami, ale być może znajdą się rodzice, dla których poniższy post będzie inspiracją w przyszłym roku.

Dzisiaj o tym, jak możemy zrobić radość naszym pociechom, szyjąc dla nich strój doktora z okazji balu karnawałowego. Przyjęłam jedno, podstawowe założenie: strój miał być jak najbardziej realistyczny i zbliżony wyglądem do prawdziwego stroju lekarza.



Doszłam do wniosku, że żeby strój spełniał podstawowe założenie należy poszukać materiału, z którego szyta jest odzież medyczna. Najprościej było zakupić prawdziwy, nowy fartuch lekarski. Udało mi się zakupić go od pani Klaudii na OLX w cenie 15zł + 8zł kosztów przesyłki. Szczęśliwie, fartuch był w rozmiarze 170, więc dysponowałam dużą ilością materiału. Oczywiście oryginał był na 4,5-letniego Krzysia o wiele za duży, ale nie przeszkodziło nam to w zrobieniu pamiątkowego zdjęcia :)


Uszyty strój miał się składać z 3 elementów: koszuli z krótkim rękawem w serek, spodni oraz czepka. Za wzór posłużyły mi zdjęcia przejrzane w internecie.

Spodnie
Zabrałam się do pracy, rozpoczynając od uszycia spodni. Tak się szczęśliwie złożyło, że długość rękawów odpowiadała długości nóg Krzysia + zapas, co zaoszczędziło mi mnóstwa pracy:) Za wzór posłużyły mi inne spodnie Krzysia. Na samym początku odrysowałam kształt nogawki na gazecie, aby zrobić tzw. modełko.


Następnie wg. narysowanego kształtu odcięłam rękaw oryginalnego fartucha lekarskiego, zostawiając niewielki zakład + zapas na końcu nogawki, aby strój mógł rosnąć razem z Krzysiem. Na górze spodni zostawiłam większy zapas na tunel do wpuszczenia gumki.


Zszyłam rękawy/nogawki ze sobą na wzór spodni Krzysia. Do tunelu w pasie wpuściłam gumkę.



Koszula
Strój lekarski zawsze kojarzył mi się właśnie z koszulą w serek. Podobnie, jak w przypadku spodni, za wzór posłużyła mi koszulka Krzysia. Modełko najłatwiej jest zrobić na złożonej w pół gazecie i odrysować kształt połowy koszulki (grzbiet złożonej gazety powinien się pokrywać z grzbietem złożonego t-shirtu - na poniższym zdjęciu niestety o tym zapomniałam, więc musiałam później kleić dwie połówki).


Następnie wycięłam kształt rozłożonej gazety zostawiając sobie zapas na każdej z krawędzi. Wyjątkiem był dół koszuli, ponieważ celem zaoszczędzenia sobie czasu wykorzystałam już obszyty brzeg fartucha.


Po obszyciu kołnierza zostawiłam na plecach niewielkie rozcięcie, aby umożliwić zakładanie koszuli przez głowę.


Zgodnie z tą samą zasadą odrysowywania, wycięłam materiał pod rękawy.




Pozostało już tylko połączenie wszystkich elementów i przyszycie kieszonek. Te ostatnie nie są konieczne, ale jako że strój miał jak najbardziej przypominać prawdziwy strój lekarza, uznałam, że trzeba je przyszyć.

Czepek
Początkowo nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Przejrzałam więc mnóstwo zdjęć w internecie i znalazłam takie, które okazało się pomocne. Zaczęłam od wycięcia górnej części czepka, określając jej wielkość poprzez przyłożenie do głowy Krzysia.


Pozostało jeszcze wyciąć pasek okalający obwód głowy. Podobnie jak poprzednią część odmierzyłam go poprzez przyłożenie do głowy przyszłego pana doktora :) Ponownie wykorzystałam obszytą już oryginalnie w fartuchu jedną z krawędzi.


Po połączeniu obu części pozostało dopasowanie do głowy Krzysia i przyszycie rzepa, który umożliwiłby swobodną regulację. Celowo przyszyłam rzepy w odwrotnych kierunkach, aby Krzyś nie miał problemów z samodzielnym dopasowaniu czepka (jakby nie połączył, zawsze rzep choć trochę chwyci;)



Akcesoria
Jak na prawdziwego lekarza przystało Krzysiu potrzebował prawdziwego stetoskopu. Pomyślałam o zakupie stetoskopu dwustronnego, aby wyglądał bardziej "fachowo" :)

Koszt nowego stetoskopu to wydatek rzędu 20zł z przesyłką (Allegro). Radość Krzysia - bezcenna ;)



Babcia Krzysia postarała się o maseczkę dla naszego doktora. A wszystko to dzięki uprzejmości naszego ulubionego pana dentysty Marcina :) Dziękujemy!


Kolejnym profesjonalnym narzędziem pracy był prawdziwy ciśnieniomierz, który podarowała mu ponownie babcia:) W obawie przed tym, że Krzysiu mógłby nadmiernie "napompować" mankiet ciśnieniomierza wyrządzając tym samym krzywdę innemu dziecku, maksymalnie odkręciliśmy zaworek przy gruszce.


Wśród pozostałych lekarskich akcesoriów znalazły się zabawkowy termometr, otoskop, strzykawki
i bandaże.



W lekarskiej torbie znalazła się także jedna prawdziwa strzykawka, z prawie prawdziwą igłą:)
Zabieg był prosty: ułamałam igłę, nałożyłam na nią osłonkę, którą wcześniej podkleiłam Superglue. Dzięki temu można zakładać "niby-igłę" na strzykawkę.


Krzyś został także wyposażony w bloczek z receptami (notesik z wyrywanymi kartkami), ołówek (aby długopis schowany w kieszeni, trwale nie ubrudził stroju) oraz "lekarską" pieczątkę:)


Bandaż okazał się przydatny w opatrywaniu rannych. Tym razem obrażenia odniósł słoń i wymagał pilnej pomocy doktora Krzysia:)


Każdy pacjent, po zakończonej wizycie, mógł także liczyć na naklejkę dla "dzielnego pacjenta", zupełnie jak w prawdziwym gabinecie lekarskim.

Wizyta u tak pogodnego pana doktora to prawdziwa przyjemność :)



Pozdrawiam i do zobaczenia!

5 komentarzy:

  1. Piękny strój medyczny! Wszystkie zabawki będą teraz dzięki panu doktorowi okazami zdrowia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wszystkie pluszaki zostały już przebadane na wszelkie sposoby ;)

      Usuń
  2. Świetny stój i te wszystkie akcesoria :) Zdolna kobieta,a synek jaki szczęśliwy :) Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysłowa mama a to ceni się najbardziej :) gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny pomysł - sama bym czegoś takiego nie wymyśliła, a już tym bardziej nie potrafiła wykonać.

    OdpowiedzUsuń